Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:



Sonda
Czy sam się spiszesz (przez internet) w powszechnym spisie rolnym?
 
Tak
Nie
Nie wiem



Warto kupić
Warto wiedzieć

Będziemy mogli sami decydować o uprawie GMO?

2010-07-16

Komisja Europejska zaproponowała, aby kraje członkowskie same decydowały, czy chcą dopuścić, ograniczyć czy zakazać uprawy roślin genetycznie zmodyfikowanych na swoim terenie. To wielka zmiana w stanowisku unijnych władz w tej kwestii, jednak propozycja nie podoba się ani zwolennikom, ani przeciwnikom GMO.
 
O szykujących się zmianach w zasadach regulujących uprawę odmian genetycznie zmodyfikowanych na terenie państw Unii Europejskiej było wiadomo już od marca. 13 lipca John Dalli, unijny komisarz ds. zdrowia i ochrony konsumentów przedstawił szczegóły propozycji KE w sprawie przyszłej polityki wobec GMO: - Kraje będą mieć więcej swobody w decydowaniu o uprawach GMO - zapowiedział. - Państwa członkowskie potrzebują większej elastyczności przy organizowaniu współistnienia GMO i innych rodzajów upraw, takich jak uprawy tradycyjne i ekologiczne.
 
 
Autoryzacja bez zmian

Zgodnie z propozycją KE, każdy kraj członkowski będzie mógł w pełni zezwolić, ograniczyć lub wprowadzić całkowity zakaz uprawy GMO na swoim terytorium, ale tylko tych odmian, które już są lub będą dopuszczone do uprawy w UE. Decyzje państw nie będą potrzebowały zatwierdzenia przez KE, wystarczy, że na miesiąc przed ich wdrożeniem poinformują o tym pozostałe kraje członkowskie i unijne władze.

Szykuje się zatem wielka rewolucja w tej kwestii - do tej pory władze kraju, który chce zakazać uprawy GMO muszą się mocno napracować, aby uzasadnić swoje stanowisko i przedstawić wiarygodne wyniki badań naukowych potwierdzające szkodliwość GMO. Teraz ten wymóg ma zostać zniesiony. Komisja Europejska oczekuje z drugiej strony, aby kraje, które dotychczas są przeciwne uprawom GMO, przestały blokować takie uprawy w innych krajach.

Jak tłumaczy komisarz Dalli, propozycja KE wynika z doświadczeń z zatwierdzeniem GMO w Unii Europejskiej. Zazwyczaj takie decyzje wzbudzały wiele kontrowersji i dzieliły kraje członkowskie. W rezultacie brakowało albo kwalifikowanej większości, albo blokującej mniejszości, aby zatwierdzić lub zakazać uprawy konkretnych odmian GM.

Bez zmian pozostaje natomiast unijny system autoryzacji konkretnych odmian, dopuszczający je na rynek UE, oparty o opinie naukowców i ocenę wpływu na środowisko i zdrowie ludzi. - Unijny system zatwierdzający pozostaje w pełni obowiązujący. Oznacza to, że priorytetami w zakresie uprawy GMO pozostają bardzo szczegółowa ocena bezpieczeństwa i wzmocniony system monitorowania - podkreśla komisarz Dalli, dodając, że KE planuje rozpoczęcie prac nad zmianami w unijnych przepisach przed końcem tego roku.

Polska jest przeciw

Naszym władzom propozycja zmian w zasadach regulujących uprawę odmian GM zdecydowanie się nie podoba. W oficjalnym stanowisku minister rolnictwa Marek Sawicki podkreślił, że Polska jest przeciwna zaproponowanej przez KE większej swobodzie decyzji w zakresie uprawy GMO.

- To zła propozycja, zrzucająca odpowiedzialność z Komisji Europejskiej na państwa członkowskie - ocenia minister Sawicki. - W jej efekcie na terenie niektórych państw zakaz uprawy GMO obowiązywałby w dalszym ciągu, a w innych uprawy byłyby prowadzone. Renacjonalizacja unijnych decyzji to zły kierunek. Takie rozwiązania mogą doprowadzić do zaburzenia konkurencji między państwami członkowskimi.

W podobnym tonie wypowiedział się także Bruno Le Maire, francuski minister rolnictwa, który zapowiedział sprzeciwienie się propozycji KE. Nie są jeszcze znane opinie pozostałych krajów członkowskich, jest jednak bardzo prawdopodobne, że KE może mieć problem z uzyskaniem niezbędnej większości w Radzie Ministrów UE ds. Rolnictwa i Rybołówstwa oraz w Parlamencie Europejskim, które są potrzebne, aby jej propozycje weszły w życie.

GMO się rozpanoszy

Pomysł unijnych władz nie podoba się także organizacjom ekologicznym. Jak stwierdził Robert Cyglicki, dyrektor Fundacji Greenpeace Polska w liście otwartym w sprawie zmian zasad regulujących uprawy GMO, propozycje Komisji Europejskiej teoretycznie dają członkom UE prawo decydowania o uprawach GMO na terenie swojego kraju. W rzeczywistości jednak jest to trick, który umożliwi wprowadzenie takich upraw w Europie na szeroką skalę.

- Oferta Komisji Europejskiej zakłada, że zakazy upraw poszczególnych odmian GM, nie będą wprowadzane na podstawie dotychczas stosowanych, prawnie uzasadnionych argumentów, odwołujących się do ryzyka zanieczyszczenia naturalnych odmian roślin przez GMO oraz jego negatywnego wpływu na środowisko naturalne i zdrowie ludzkie - uzasadnia Robert Cyglicki. - W ich miejsce kraje członkowskie będą zobowiązane zastosować argumenty opierające się o zasady etyczne. Te zaś z reguły mają kruche podstawy prawne i łatwo je podważyć w sądzie, z czego z pewnością skorzystają firmy biotechnologiczne. Dodatkowo, autoryzacja nowych odmian GM w UE doprowadzi do skażenia naturalnych odmian także w krajach, które GMO zabronią. Europa to mały kontynent, a natura nie zna granic.

Uwagi bez odpowiedzi

Przedstawiciel Greenpeace uważa ponadto, że propozycja KE nie zawiera odpowiedzi na zastrzeżenia dotyczące naukowych i prawnych błędów systemu autoryzacji GMO wniesionych dwa lata temu przez kraje członkowskie, zawartych we wnioskach Rady ds. Środowiska. Kraje członkowskie - przypomina Robert Cyglicki - wielokrotnie wzywały Komisję Europejską do poprawy obowiązującego systemu oceny ryzyka GMO. Obecna propozycja nie tylko nie odnosi się do powyższego apelu, ale także może w znaczącym stopniu osłabić unijną ocenę ryzyka GMO, ponieważ jej głównym założeniem jest przyspieszenie procesu autoryzacji upraw GMO na terenie UE.

- Obywatele Unii Europejskiej powinni być w pełni świadomi, że w najbliższych tygodniach rządy ich krajów mogą wpaść w pułapkę, która raz na zawsze zmieni krajobraz europejskiego rolnictwa - ostrzega dyrektor Cyglicki. - Greenpeace wzywa liderów państw Wspólnoty do odrzucenia powyższej propozycji Komisji Europejskiej oraz żąda wzmocnienia procesu autoryzacji produktów transgenicznych.

Równe warunki konkurowania

Zwolennicy biotechnologii również protestują przeciwko propozycjom KE. Adam Koryzna, prezes Koalicji na Rzecz Nowoczesnego Rolnictwa uważa, że proponowane rozwiązania jeszcze bardziej pogłębią różnice w konkurowaniu pomiędzy unijnymi producentami: - KE ma dosyć sporów politycznych i chce uzmysłowić państwom członkowskim, jak wielką odpowiedzialność i ogromne konsekwencje polityczne i społeczne mają decyzje w sprawie GMO - mówi Koryzna. - Jako rolnik nie chciałbym gospodarować w gorszych warunkach niż gospodarze z innych krajów, bo już na starcie znajdę się na przegranej pozycji. Nie podoba mi się brak merytorycznej dyskusji w naszym kraju nad kwestią GMO i kierowanie się przez władze własnym interesem przy podejmowaniu decyzji. Gospodarze chcą mieć dostęp do różnych nowoczesnych technologii w produkcji rolnej.

Aneta Wrutniak

Więcej w sierpniowym numerze "Rolnika Dzierżawcy"

 


przeglądaj wszystkie
 
© 2008 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone