Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:



Sonda
Czy sam się spiszesz (przez internet) w powszechnym spisie rolnym?
 
Tak
Nie
Nie wiem



Warto kupić
Artykuł z numeru: 7/2010
Wielka woda - mniejsze zbiory
 
Zbiory zbóż będą o około 10 procent niższe od ubiegłorocznych – szacuje Krajowa Federacja Producentów Zbóż. Jednak rolnicy obawiają się przede wszystkim o jakość ziarna, bowiem po ulewnych deszczach i powodzi, teraz nadeszły upały.
           
 
Tegoroczna powódź nie oszczędziła gospodarstw na południu Polski. W tragicznej sytuacji znaleźli się przede wszystkim rolnicy z województw: lubelskiego, małopolskiego, dolnośląskiego, mazowieckiego, opolskiego, podkarpackiego, śląskiego i świętokrzyskiego. W sumie w całym kraju zalanych zostało około 500 tys. ha. - Z tego 350 tysięcy stanowią grunty orne – podkreśla Rafał Mładanowicz, prezes Krajowej Federacji Producentów Zbóż.
Straty wyrządzone przez powódź policzył już Bolesław Łączyński ze Szczucina (Małopolskie). - Wynoszą one około 70 tysięcy złotych. Posiałem zboże na 60 hektarach. 80 procent tej powierzchni zostało całkowicie zniszczone, w tym roku już nic nie urośnie – rolnik załamuje ręce. - I tak powinienem się cieszyć, ponieważ wielka woda nie zabrała mi domu. Moi koledzy nie mają dziś gdzie mieszkać – przyznaje ze smutkiem. Łączyński czeka teraz na pomoc państwa. - Będę starał się o kredyt preferencyjny, do którego dopłaci Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Odszkodowania nie dostanę, ponieważ nie ubezpieczyłem upraw od powodzi.
 
Kapryśna pogoda

W podobnej sytuacji jest jeszcze 48 tysięcy gospodarstw. Jednak zdaniem ekspertów ich fatalna sytuacja nie wpłynie znacząco na tegoroczne zbiory zbóż. Marek Sawicki, minister rolnictwa przekonuje, że będą one niższe od zeszłorocznych raptem o około 5 procent, ponieważ na terenach, które nie zostały zalane, uprawy mają się bardzo dobrze.
Z tak optymistycznymi szacunkami nie zgadza się jednak Krajowa Federacja Producentów Zbóż. Mimo to uspokaja, że nie będzie aż tak źle, jak się początkowo wydawało. - Spodziewamy się około 10-procentowego spadku – mówi Mładanowicz. Zaznacza jednak, że wszystko może się jeszcze zmienić. - Pogoda co chwilę płata nam figla. Gdy południe Polski walczyło z powodzią i niskimi temperaturami, rolnicy z północy z nadzieją obserwowali niebo. Na te tereny, na których przeważają słabe gleby, opady deszczu miały bowiem bardzo korzystny wpływ – tłumaczy. Od kilkunastu dni w całym kraju panują jednak upały. I to one po raz kolejny w tym roku mogą zweryfikować prognozy dotyczące zbiorów zbóż. - Niestety, na naszych polach zboża jare robią się już bielusieńkie od słońca – przyznaje prezes Mładanowicz, który jest też właścicielem 70-hektarowego gospodarstwa na Pomorzu.
Wpływ pogody na plony zbóż analizuje dr Anna Nieróbca z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. Jej zdaniem na szczegółowe prognozy jest jeszcze za wcześnie, ponieważ bardzo duże znaczenie ma aura pod koniec czerwca.– Wstępna ocena wskazuje jednak, że nie zanotujemy znaczących strat w plonie, wynikających bezpośrednio z warunków pogodowych. Mogą one wystąpić na południu Polski z powodu nadmiaru opadów i małego usłonecznienia, natomiast w centrum i na północy kraju warunki pogodowe były dobre - twierdzi.
Ewentualne straty na tych terenach mogą być spowodowane tym, że rolnicy nie zastosowali odpowiedniej ochrony. - Szczególnie brak ochrony kłosa może skutkować porażeniem przez grzyby z rodzaju fuzarium – wyjaśnia.
Wstępnie szacuje się więc, że w tym roku uda się zebrać z pól około 26 mln ton zbóż. - Na pewno będą to ilości, które zabezpieczą nasze roczne potrzeby – twierdzi szef federacji. Gospodarze oczekują, że w żniwa punkty skupu będą płaciły za tonę pszenicy konsumpcyjnej około 550 zł. - Taka cena byłaby dla nas satysfakcjonująca.Przetwórcy ostrożnie podchodzą jednak do tych nadziei. - Nie mam na razie odwagi prognozować. Jeszcze nie wiadomo, jakie tak naprawdę szkody wyrządziła na polach pogoda – mówi Elżbieta Żelazna, prezes Zakładów Przetwórstwa Zbożowo-Młynarskiego w Kruszwicy.
Nawet jeśli ziarno okaże się kiepskiej jakości, rolnicy nie będą musieli sprzedawać go za bezcen. Na początku tego roku Ministerstwo Gospodarki wprowadziło bowiem rozporządzenie, które zalicza zboże do biomasy i umożliwia jego wykorzystanie w energetyce. Gospodarze będą więc mogli sprzedać elektrociepłowniom ziarno nie spełniające norm jakościowych. - Głównie mieszankizbożowe, pszenżyto, żyto, owies, zboża o niskiej wartości, w dużym stopniu porażone przez grzyby, czyli nie nadające się nawet na pasze dla trzody chlewnej czy drobiu – wyjaśnia Mładanowicz. To dla rolników korzystne rozwiązanie, ponieważ zboża skupowane przez firmy energetyczne nie będą wyceniane na podstawie giełdy MATIF, lecz w oparciu o ich wartość opałową. - Policzyliśmy, że za tonę owsa można będzie dostać średnio 380 złotych. Tymczasem w zeszłym roku owies na rynku był znacznie tańszy – kosztował niecałe 200 złotych – przypomina prezes KFPZ.
 
Czekają na dalszy wzrost cen

Tymczasem już teraz w wielu punktach skupu nastąpiło ożywienie. Niepewność przetwórców co do ilości i jakości tegorocznego ziarna powoduje, że oferują oni rolnikom coraz wyższe ceny za zboże z zeszłego roku. - Skupujemy pszenicę konsumpcyjną za 530 złotych – potwierdza prezes Żelazna. 
Są jednak też tacy rolnicy, którzy ze sprzedażą zapasów zwlekają, licząc na jeszcze lepszy zarobek. - Przeliczą się – ostrzega Rafał Mładanowicz. Producenci swoją nadzieję opierają jednak na danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które informuje, że od maja ceny zbóż systematycznie idą w górę, wspierane wzrostem cen w innych krajach Unii Europejskiej oraz osłabieniem złotego.
I tak, według MRiRW, w połowie czerwca za tonę pszenicy konsumpcyjnej płacono w skupie średnio 535 zł, czyli o 3,5 proc. więcej niż na początku miesiąca. Producenci żyta konsumpcyjnego otrzymywali 367 zł/t (wzrost o 1,9 procent). W tym czasie nieznacznie, bo o 0,7 procent podrożał jęczmień paszowy, za który przetwórcy płacili średnio 424 zł/t. Za kukurydzę oferowano około 598 zł/t, czyli o 5 procent więcej niż tydzień wcześniej. Choć w tym czasie ceny zbóż były o 9-11 procent wyższe od tych z połowy maja, to jednak wciąż niższe niż rok temu. W odniesieniu do notowań sprzed roku żyto potaniało o 1 procent, jęczmień o 3 procent, pszenica o 5 procent, natomiast kukurydza aż o 13 procent.
W drugiej połowie czerwca ziarno zbóż nie znalazło nabywców ani na giełdzie Rolpetrol, ani na WGT. Powodem były wysokie ceny. Na giełdzie Rolpetrol pszenicę konsumpcyjną oferowano bowiem za 550-620 zł, pszenicę paszową za 480-595 zł, żyto konsumpcyjne za 375-440 zł, jęczmień paszowy za 410-520 zł/t, a kukurydzę za 565-650 zł/t.
 
 

Unijne prognozy zakładają, że produkcja zbóż w sezonie 2010/2011 wyniesie 287,8 mln ton, czyli ok. 3 procent mniej niż poprzednio. Spośród najważniejszych producentów największe spadki zanotuje Francja, Niemcy i Polska. Mniej będzie żyta oraz jęczmienia, natomiast zbiory pszenicy prawdopodobnie będą nawet nieco wyższe od zeszłorocznych. Mimo zmniejszenia produkcji nie ma jednak obaw, że nie zostaną zaspokojone potrzeby unijnych konsumentów.
 
Kamila Perkowska
Fot. Tytus Żmijewski
 
 


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2008 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone