Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:



Sonda
Czy sam się spiszesz (przez internet) w powszechnym spisie rolnym?
 
Tak
Nie
Nie wiem



Warto kupić
Artykuł z numeru: 7/2010
Lepiej już było
 
- Od początku transformacji polskie rolnictwo przeżywało tylko lata chude i mniej chude - mówił prof. Jerzy Wilkin z Uniwersytetu Warszawskiego podczas prezentacji najnowszego „Raportu o stanie polskiej wsi 2010”.
 
 
Fundacja na Rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa przedstawiła raport 17 czerwca w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. To szósta taka publikacja od 2000 r.
 
Dużo małych gospodarstw

Od ostatniego raportu minęły już dwa lata. Autorzy - naukowcy z instytutów i uczelni związanych z rolnictwem sprawdzili, co się w tym czasie na wsi zmieniło. Okazało się, że udział rolnictwa w tworzeniu PKB spadł poniżej 4 proc., podczas gdy sektor rolny nadal jest miejscem pracy ponad 14 proc. zatrudnionych Polaków.
Z raportu wynika, że bardzo duże zasoby pracy w polskim rolnictwie, duże zasoby ziemi, niskie nakłady kapitałowe i relatywnie niski poziom produkcji sprawia, że niska jest w naszym rolnictwie produktywność zasobów ziemi i pracy. Natomiast pozytywne jest to, że od 2006 r. nie odnotowano zmniejszania się majątku trwałego w rolnictwie.
- W polskim rolnictwie niezwykle niski jest odsetek gospodarstw rolnych większych obszarowo – zwraca uwagę prof. Walenty Poczta. ­– Gospodarstwa większe niż 20 hektarów stanowią tylko 7 procent gospodarstw o powierzchni powyżej jednego hektara i skupione jest w nich tylko 43 procent użytków rolnych. Tymczasem średnio w 27 państwach Unii Europejskiej ten wskaźnik wynosi prawie 77 procent, a w „starej” Unii – 85 procent.
Gospodarstw osiągających powyżej 16 ESU jest w Polsce tylko ok. 100 tys. (3,6 proc.), podczas gdy w UE-27 – 11,7 proc. (dla porównania w Holandii jest ich ponad 77 proc.). – Pamiętajmy, że tylko taka wielkość ekonomiczna daje możliwość inwestowania i rozwoju gospodarstwa – podkreślał prof. Jerzy Wilkin.
Od akcesji do końca stycznia 2010 r. nasze rolnictwo zostało wsparte kwotą przekraczającą 75 mld zł ze Wspólnej Polityki Rolnej. Z tego najwięcej rolnicy otrzymali w formie dopłat bezpośrednich (prawie 47 mld zł), a następnie w ramach działań PROW na lata 2007-13 (12 mld zł), PROW na lata 2004-06 (prawie 11 mld zł) oraz z SPO na restrukturyzację gospodarstw (5,4 mld zł).
Prawie 70 proc. środków pozyskiwanych przez gospodarstwa rolne w ramach WPR przeznaczana jest na cele produkcyjne i modernizację gospodarstw. Niecałe 20 proc. rolnicy wydają na cele socjalne, a 10 proc. na ochronę środowiska.
 
Lata chude

- Od 1989 polskie rolnictwo przeżywało tylko lata chude i mniej chude – uważa prof. Jerzy Wilkin. W 1989 r. parytet dochodów w rolnictwie wynosił 104-112 (w zależności od szacunków), z czego wynika, że rolnicy byli najbogatszą grupą zawodową w Polsce. Ale tym statusem nie cieszyli się długo. Już rok później zarabiali tylko 69 proc. tego, co pracownicy w miastach, a w 1991 r. parytet dochodów skurczył się do 63 proc. W latach 1992-96 koniunktura trochę się poprawiła, ale później, do momentu naszej akcesji do UE było już tylko gorzej.
Mimo powątpiewania mieszkańców wsi, przystąpienie Polski do Unii przyniosło im korzyści. 80 proc. rolników otrzymuje dopłaty bezpośrednie, gospodarze potrafili w pełni wykorzystać SAPARD i PROW na lata 2004-06. W okresie poakcesyjnym realne dochody producentów rolnych wzrosły o 110 proc.
- Duże środki napływające do rolnictwa stworzyły gospodarstwom nastawionym na rozwój możliwość powiększenia areału i modernizacji wyposażenia – twierdzi prof. Wilkin. - Barierą skorzystania z tej możliwości były w wielu przypadkach zasoby własne gospodarstwa, warunkujące możliwość współfinansowania, a następnie efektywnego wykorzystania tych inwestycji. Niemniej jednak przed wieloma gospodarstwami pojawiły się możliwości ekspansji ekonomicznej, jakich nigdy wcześniej nie miały. Pomagało w tym wykształcenie – między rokiem 2002 i 2007 odsetek ludzi z wyższym wykształceniem na wsi wzrósł z 4,3 do 8,6 proc.
 
Słabe doradztwo

Niestety, pozostało jeszcze wiele do zrobienia – twierdzą autorzy raportu. Do tej pory nie udało się znacząco przyspieszyć przemian strukturalnych naszego rolnictwa, które nadal jest bardzo rozdrobnione. Zbyt wiele jest z nim gospodarstw bardzo małych, słabo powiązanych z rynkiem bądź w ogóle nie produkujących na rynek, bez perspektyw rozwojowych i możliwości modernizacji. W takich gospodarstwach samozaopatrzenie i niewielkie dochody pieniężne ze sprzedaży płodów rolnych (obecnie zasilane płatnościami bezpośrednimi) oraz renty, emerytury i zasiłki, a niekiedy dochody z pracy zarobkowej poza rolnictwem zapewniają egzystencję na bardzo niskim poziomie.
- Nie udało się także zreformować i wzmocnić instytucji zapewniających transfer wiedzy do rolnictwa – przyznaje prof. Wilkin. - Tylko o niewielkiej części gospodarstw (poniżej 20 procent) możemy powiedzieć, że bazują na wiedzy. System doradztwa rolniczego jest słaby, niedoinwestowany i podlega ciągłym zmianom organizacyjnym.
Naukowcy podkreślają też, że nie udało się włączyć rolnictwa w powszechny system podatkowy, nie wyszła reforma KRUS, a sami rolnicy nie przejawiają wielkiej ochoty do działań zbiorowych, kooperacji i tworzenia spółdzielni czy grup producentów rolnych.
 
Jestem ze wsi

Mimo wielkiej emigracji zarobkowej ze wsi za granicę (szacuje się, że 1/3 emigrantów stanowią mieszkańcy wsi) oraz emigracji ze wsi do miast, w latach 2006-08 liczba mieszkańców wsi zaczęła ponownie rosnąć. W 2009 r. na wsi mieszkało 14,889 mln osób, czyli 39 proc. Polaków. Najniższy odsetek ludności wiejskiej zanotowano w woj. śląskim (22 proc.), najwyższy – na Podkarpaciu (prawie 60 proc.). - W latach 2004-2008 napływ ludności z miast na wieś był większy niż migracja w odwrotną stronę – tłumaczy to zjawisko prof. Izasław Frenkel.
Natomiast dr Barbara Fedyszak-Radziejowska zwraca uwagę na fakt, że 20 do 30 proc. ziemi rolnej znajduje się w rękach nauczycieli, właścicieli prywatnych firm niezwiązanych z rolnictwem, kadry zarządzającej w przedsiębiorstwach, naukowców, a nawet artystów. – Bardzo często właściciele użytków rolnych pracują zarówno w gospodarstwie, jak i poza nim – mówi dr Fedyszak-Radziejowska. – Tylko co drugi właściciel gospodarstwa deklaruje pracę wyłącznie w rolnictwie.
Może dlatego co trzeci właściciel ziemi w 2009 r. pozytywnie oceniał kondycję swojego gospodarstwa rolnego (to najlepszy wynik od 1999 r.). Naukowcy prowadzący badania na wsi także stwierdzili, że zwiększyły się dochody rolników.
 
Zagrożone środowisko

Ale jednocześnie rośnie zagrożenie środowiska. - W latach 2000-2008 zużycie nawozów mineralnych wzrosło z ponad 85 kilogramów (w przeliczeniu na czysty składnik) do ponad 132 kilogramów na hektar – alarmuje dr Anna Liro. – W tym samym czasie ponad 2,5-krotnie wzrosło zużycie środków ochrony roślin. Zwiększa się też powierzchnia uprawy zbóż kosztem innych zasiewów, maleje areał łąk i pastwisk.
Z drugiej strony do ochrony przyrody rolników zachęcają fundusze unijne. W latach 2004-06 w ramach programów rolno-środowiskowych i ONW ponad 70 tys. gospodarzy otrzymało 4,5 mld zł. Dopłatami został objęty ponad milion hektarów użytków rolnych. Docelowo beneficjentów tych programów ma być 200 tys., a powierzchnia objęta wsparciem będzie stanowiła 10 proc. ogółu użytków rolnych w Polsce (1,5-1,8 mln ha).
 
 

Raport opracowany został przez: doc. Izabelę Bukrabę-Rylską, prof. Andrzeja Czyżewskiego, dr Barbarę Fedyszak-Radziejowską, prof. Izasława Frankela, prof. Krzysztofa Gorlacha, dr Annę Liro, prof. Piotra Nowaka, prof. Walentego Pocztę i prof. Jerzego Wilkina. Nakład 1000 egz. Książka jest dostępna w siedzibie FDPA w Warszawie
 
 
Małgorzata Felińska
Fot. Tytus Żmijewski
 
Więcej w lipcowym numerze „Rolnika Dzierżawcy”
 
 


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2008 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone