Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnieAgroenergetyka


Sonda
Czy uważasz, że hodowcy trzody chlewnej mogą wymóc na zakładach mięsnych inne, lepsze warunki współpracy?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Artykuł z numeru: 3/2010
Kto jest, a kto nie jest rolnikiem?

Ministerstwo rolnictwa zapowiada wypracowanie jednej prawnej definicji rolnika. Do dyskusji zaprasza związki branżowe. Organizacje rolnicze są zgodne, że ujednolicenie jest konieczne, różnią się jednak zdecydowanie w kwestii przyjętych w tej sprawie kryteriów.



Według Głównego Urzędu Statystycznego, w Polsce mamy ponad 2 miliony rolników. Z kolei w unijnym systemie odpowiedzialnym za wypłacanie dopłat dla producentów rolnych IACS zarejestrowanych jest około 1,5 mln. Wszystko zależy od przyjętych kryteriów: czy rolnik to ten który produkuje na rynek czy wystarczy być tylko posiadaczem gruntów rolnych?

Trzeba zacząć od podstaw

Prawo nie przychodzi w tej kwestii z pomocą. Obecnie funkcjonują trzy różne definicje rolnika: w ustawie o ustroju rolnym, w ustawie o ubezpieczeniu społecznym rolników oraz w ustawie o podatku od towarów i usług. Są do siebie podobne, nie są jednak identyczne. Prowadzi to do wielu problemów i trudności interpretacyjnych, ponieważ w zależności od określonej sytuacji trzeba stosować inną definicję.
Tymczasem definicja rolnika jest bardzo istotna, ponieważ określa, kto może kupić ziemię rolną, być ubezpieczonym w KRUS, starać się o unijne dopłaty czy przystępować do programów rolno - środowiskowych. Dlatego prace nad przygotowaniem nowej definicji rolnika zostały zapowiedziane w rządowym programie rozwoju i konsolidacji finansów publicznych.
- Skoro pojawiają się głosy o potrzebie reformy systemu ubezpieczeń społecznych rolników, to trzeba zacząć od jego podstaw i uściślić, kto może być ubezpieczony w KRUS, ujednolicając definicję rolnika - wyjaśnia Dariusz Mamiński, radca ministra rolnictwa. Informuje jednocześnie, że ministerstwo rolnictwa zamierza w tym roku rozpocząć dyskusję z branżowymi związkami rolniczymi w tej sprawie.

Zdania są podzielone

- Nie będzie to spokojna i krótka dyskusja
- przewiduje Leszek Dereziński, prezes Federacji Związków Pracodawców - Dzierżawców i Właścicieli Rolnych. O porozumienie w kwestii wyboru kryteriów, wokół których będzie budowana definicja rolnika będzie bardzo trudno, niemniej kwestia ta wymaga ujednolicenia. Według prezesa Federacji, czynnikiem dominującym powinna być sprzedaż na rynek.
- Trzeba odejść od tego, kto ile posiada gruntów - uważa Leszek Dereziński. - Nie można tworzyć administracyjnie sztucznych barier, określających maksymalną wielkość gospodarstwa rolnika indywidualnego na, powiedzmy, 300 hektarów. Największe znaczenie powinna mieć wielkość produkcji i to, czy gospodarstwo produkuje żywność na rynek. Może nie jest popularne to, co powiem, ale trzeba wyraźnie rozdzielić gospodarstwa towarowe od socjalnych.
Odmienne zdanie ma natomiast Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Jak podkreśla, trzeba wziąć pod uwagę wiele różnych czynników, jak choćby wielkość posiadanego gospodarstwa, sposób jego prowadzenia, osiągany dochód czy wskaźnik ESU, czyli żywotność ekonomiczną gospodarstwa. Trudno jednak stwierdzić, czy któreś z tych kryteriów powinno mieć priorytet. - Definicja rolnika musi być ujednolicona - przyznaje prezes Szmulewicz. - Nie można jednak kwalifikować kogoś jako rolnika tylko na podstawie wielkości produkcji jego gospodarstwa. Według statystyk, gospodarstw, które produkują na rynek, mamy około 300 tysięcy. Reszta produkuje na własne potrzeby i ma dodatkowe źródła dochodu.

Nie każdy samochód to sektor transportu

Prof. Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, zgadza się natomiast z prezesem Federacji. Jego zdaniem, definicja rolnika powinna być zbliżona do przedsiębiorcy i powinna obejmować tylko te osoby, które produkują żywność na rynek. Wielkość tej produkcji zostałaby ustalona po konsultacjach z organizacjami rolniczymi. W mniejszym stopniu należy z kolei brać pod uwagę kryteria posiadania przez kogoś gruntów na własność czy ich areał, a właśnie takie dominują w funkcjonujących obecnie definicjach. W rezultacie rolników będzie znacznie mniej niż wskazują rejestry GUS czy ARiMR.
- Najlepiej widać to na przykładzie - wyjaśnia prof. Kowalski - mam samochód, ale nikt z tego powodu nie zalicza mnie do sektora transportu. Albo inny przykład: często gotuję w domu, ale nie nikomu nie przyjdzie do głowy sklasyfikować mnie jako restauratora. Natomiast jeśli ktoś ma dwa czy pięć hektarów, ale nie uprawia go nawet na własne potrzeby, jest zaliczany do rolnictwa. Moim zdaniem nie ma to żadnego uzasadnienia.

A może szkolenie?

Zdaniem prof. Kowalskiego, osoby, które nie produkują na rynek i nie mają żadnego innego źródła dochodu, powinny zostać objęte nowoczesną aktywną polityką społeczną, obejmującą szereg szkoleń czy kursów, także zawodowych. Ten sposób - argumentuje dyrektor IERiGŻ - pozwoli na rozdzielenie wsparcia finansowego, które rzeczywiście jest przeznaczane na wzrost wielkości produkcji i poprawę konkurencyjności na rynku od wsparcia socjalnego, które jest po prostu przejadane.
- Nie może być uznawany za rolnika posiadacz gruntu, tylko osoba produkująca żywność. Ujednolicenie tej definicji ma fundamentalne znaczenie dla kształtu polityki rolnej i chętnie będziemy uczestniczyć w dyskusji na ten temat - zadeklarował prof. Kowalski.
Aneta Wrutniak
Fot. Tytus Żmijewski

Więcej w marcowym numerze „Rolnika Dzierżawcy”


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone